Chrome od lat ma opinię przeglądarki, która pochłania pamięć RAM. Według autorów analizy to w dużej mierze internetowy mem, a nie twarda reguła. Wysokie zużycie pamięci ma konkretne przyczyny i zwykle oznacza, że przeglądarka robi to, do czego została zaprojektowana.
Na co idzie pamięć
Dawniej surfowanie po sieci polegało głównie na przechodzeniu między stronami pełnymi tekstu, z okazjonalnym zdjęciem lub filmem. Dzisiejsze witryny bardziej przypominają aplikacje: zawierają więcej danych i oferują znacznie więcej możliwości. Do tego przeglądarka trzyma otwarte wiele kart i uruchamia w tle rozszerzenia.
Wszystko ma ładować się natychmiast i działać płynnie, więc twórcy przeglądarek muszą wybierać. Mogą współdzielić procesy i pamięć między kartami, żeby oszczędzać RAM, albo przydzielić każdej karcie i witrynie osobny proces. Drugie rozwiązanie zużywa więcej pamięci, ale daje szybkość i stabilność. Chrome, podobnie jak wiele innych przeglądarek, wybiera tę drugą drogę.
Co zyskujesz dzięki osobnym procesom
- Stabilność: awaria jednej witryny nie wyłącza całej przeglądarki ani kilkunastu innych otwartych kart.
- Bezpieczeństwo: Chrome uruchamia każdą stronę w odizolowanym procesie (sandbox), a system operacyjny trzyma te procesy osobno. Złośliwa strona nie może łatwo podejrzeć tego, co dzieje się w karcie z bankowością czy pocztą.
- Płynność: przeglądarka może szybciej reagować, bo nie musi wszystkiego dzielić.
Część dodatkowej pamięci jest więc ceną za „ścianę” między kartami. Większość użytkowników chętnie ją zapłaci.
Wolny RAM to zmarnowany RAM
Często powtarza się, że zużycie pamięci powinno być jak najmniejsze, aby komputer działał sprawniej. Tymczasem pamięć jest po to, by trzymać w niej to, co ma działać szybko. Przeglądarka, która wypełnia ją stronami, multimediami i przygotowanymi kartami, wykonuje swoją pracę. Według PCMag 8 GB RAM-u wystarcza w większości komputerów do ogólnych zastosowań, a to kilkakrotnie więcej, niż zwykle potrzebuje jedna przeglądarka.
Wysokie zużycie nie jest jednak jedynym sygnałem ostrzegawczym. Czasem winny bywa wyciek pamięci: program zajmuje ją i nie oddaje, przez co wartość rośnie bez powodu. Winowajcę pokaże wbudowany w Chrome Menedżer zadań, który otworzysz skrótem Shift + Esc. Zobaczysz tam, która karta lub które rozszerzenie zajmuje najwięcej.
Co możesz zrobić w praktyce
Jeśli zużycie pamięci cię niepokoi, Chrome ma własne narzędzie: Memory Saver (Oszczędzanie pamięci). Usypia karty, z których dawno nie korzystano, i zwalnia zajmowaną przez nie pamięć, a po kliknięciu wczytuje je ponownie. Opcję znajdziesz w ustawieniach w sekcji dotyczącej wydajności (Performance). Można w niej wskazać strony, których nie wolno usypiać, na przykład tę z odtwarzaną muzyką.
Alternatywy też istnieją. Microsoft Edge bazuje na tym samym silniku Chromium, więc ma podobny model procesów, ale usypia nieużywane karty i ma tryb oszczędzania energii. Firefox grupuje karty w mniejszą liczbę wspólnych procesów i zwalnia je, gdy w systemie brakuje pamięci. Żadna z tych przeglądarek nie jest remedium na wszystko, bo ta sama funkcjonalność przy ułamku pamięci wymagałaby z czegoś zrezygnować.
Dla polskiego użytkownika wniosek jest prosty. Wszystkie wymienione przeglądarki są dostępne także u nas, a opisane ustawienia nie zależą od kraju, więc można z nich skorzystać w polskiej wersji programu. Jeśli komputer ma kilka gigabajtów RAM-u, a Chrome działa bez zacięć, nie ma powodu, by walczyć z jego apetytem.
Gdy przeglądarka mimo wszystko zwalnia, nie patrz wyłącznie na licznik pamięci. Sprawdź w Menedżerze zadań, czy któraś karta lub rozszerzenie stale rośnie. Jeśli nic takiego nie ma, przyczyna może leżeć gdzie indziej, na przykład w prawie pełnym dysku albo wolnym łączu internetowym. Dobrym pierwszym krokiem jest ponowne uruchomienie przeglądarki.
Źródło: Engadget – „Why Google chrome is always using so much RAM”



